Sekretem długiego życia jest wstawanie każdego ranka - mówi Ferenc Deák, ciocia Ilonka, której urodzin złożył również gratulacje premier.

Ferenc Deák, ciocia Ilonka, która mieszka w Andornaktálya, została powitana w sobotę rano z okazji jej setnych urodzin. Burmistrz osady zinterpretował życzenia swoje, gminy i mieszkańców wsi, a następnie odczytał świąteczne pozdrowienia od premiera. Z kolei ciocia Ilonka, która najwyraźniej cieszyła się dobrym zdrowiem, witała Viktora Orbána „z Andornaku”.

Zsolt Barczi, burmistrz Andornaktálya, przekazał pamiątkową kartkę węgierskiego rządu podpisaną przez premiera Viktora Orbána cioci Ilonce, która 18 sierpnia skończyła 100 lat.

„Ta strona pamiątkowa ma na celu wyrażenie naszego szacunku i wdzięczności dla naszych starszych obywateli. Z tej okazji życzę zdrowia i szczęśliwego życia!”

sołtys przeczytał tekst strony pamiątkowej.

Dziękuję bardzo! I stąd witam pana premiera

– odpowiedział na pozdrowienia Ferenc Deák, który zdradził podczas rozmowy, że z rodziny o imieniu Deák – z czterech braci – została tylko ona. A dwóch z jego trzech wciąż żyjących kuzynów mogłoby nawet tu teraz przyjechać.

Ciocia Ilonka powiedziała, że ​​w swoim długim życiu miała dużo dobrych wspomnień, ale były też te złe, na szczęście tych dobrych było więcej. Ludzie są tacy, że pamiętam tylko to, co piękne – pomyślał.

Nie myślę o tym, co było nie tak. Otaczały mnie dzieci, było mi bardzo dobrze z nimi iz całą rodziną, którą kochałam trzymać razem. Jedno z moich dzieci było chłopcem, zmarł ponad 10 lat temu, służył jako oficer wojskowy, nazywał się Péter Deák i niestety zmarł na raka płuc w wieku 63 lat. Moja córka Évi ma teraz – poprawiam ją, bo ma ponad 70 lat – siedemdziesiąt lat. Mają wnuki, a nawet prawnuki, zjem im serca! Cóż, dwa z nich. Ale powinno być więcej, przynajmniej osiem, bo tyle rodzin mogłoby z tego skorzystać!

Zapytaliśmy też o jego życie poza rodziną. Według odpowiedzi celebransa był bardzo dobry dla wszystkich, jak widzimy ich tutaj razem przy świątecznym stole, zawsze tak było: oni byli w centrum.

W przeciwnym razie jesteśmy z Alföld, nie pasujemy tutaj, ale musieliśmy przyjechać tutaj z Mezőtúr, ponieważ mój syn potrzebował wymiany powietrza z powodu astmy, ujawnił.

Zapytaliśmy też o "plotkę", według której ciocia Ilonka poznała w latach czterdziestych Pála Jávora, Zitę Szeleczki i inne celebrytki.

Były trzy lata mojej młodości, których nie dało się zastąpić. W 1942 roku, kiedy zamieszkałem z parą artystów-radio-konstruktorów z Budapesztu, ich dom był centrum ówczesnego świata aktorskiego. Odwiedził rodzinę - w której pracowałem i która traktowała mnie jak członka rodziny - m.in. Pála Jávora, Zitę Szeleczki, Margit Lukács, Katalin Karádi. Były tam bardzo wielkie noce - dziś ciocia Ilonka wspominała to, co wydarzyło się 80 lat temu.

Zdradził też, że do Andornaktályi przybyli w 1955 roku, kiedy jego syn zaczął chodzić do szkoły. Był w drugiej klasie liceum, kiedy skończyła się jego astma.

Zbudowaliśmy ten dom w 1980 roku, moja córka wyszła za mąż, mój syn się ożenił, zostało nas dwoje. Wtedy przeszedłem na emeryturę z Finommechanikai Művek. Artykuły medyczne produkowaliśmy w zakładzie Eger na Kertész út. Pracowaliśmy z plastikiem i nie mogę tego źle złożyć, bo plastik, który wchłonął się w moje ciało, wyrwał mi skórę. Jak pieg, miałem na sobie plamy krwi. Doszedłem do wieku emerytalnego, nie chciałem jeszcze przechodzić na emeryturę, ale dlatego musiałem – powiedział Ferenc Deák.

Dodał: tu spędził lata emerytury i utrzymywał rodzinę w całości. Tu były jego wnuki, tu były święta, imieniny, wszystko. Bo to był dom z ogrodem.

A kiedy zadaliśmy mu rutynowe pytanie - "Jaki jest sekret długiego życia?" – otrzymaliśmy zupełnie nietypową odpowiedź:

Niestety, nie wiem, jaki jest sekret długiego życia. Jeden z nich, mój wujek, powiedział mi nawet w tamtym roku: Sekretem długiego życia jest wstawanie każdego ranka.

hej

Wyróżniony obraz: Márk Huszár/Heves Megyei Hírlap