Jak twierdzi Zsuzsanna Nagy, jej mąż jest „nieskończenie bezpośredni, bardzo kocha ludzi i życie, ma poczucie humoru, jest dobroduszny, nie lubi formalności i jest wolnym duchem”.

Pierwsza dama Węgier udzieliła portalowi hirado.hu pierwszego w swoim życiu wywiadu. Zsuzsanna nie jest ekshibicjonistką, jej istota emanuje pogodną i szlachetną prostotą. Z zawodu jest specjalistą zdrowia psychicznego i terapeutą rodzinnym, dlatego w przyszłości chce zajmować się sprawami osób znajdujących się w trudnej sytuacji.

Co pierwotnie planowałeś na nadchodzące lata?

Plan był taki, żeby ładnie przetrwać te dwa i pół roku, które jeszcze pozostało do prezydentury mojego męża w Trybunale Konstytucyjnym, potem przeszliśmy na wolniejsze tempo życia, w którym najważniejsza uwaga i rola przypadałaby dzieciom, ponieważ nawet teraz pomagam mojej córce, spędzam dużo czasu z dwójką moich małych wnuków. Uspokoilibyśmy się i zadbali o drzewa owocowe, często bywaliby nad Balatonem, byliby przygotowani na dużo pływania i pieszych wędrówek.

Idylla Ogrodu Edenu została zarysowana...

Jasne.

Uśmiecha się delikatnie, gdy opowiada o tej idylli. Jak się czułaś, gdy życie nagle to przekreśliło i Twój mąż został nominowany na prezydenta republiki?

Wcześniej oczywiście mnie o to zapytał. Zaakceptowałem tę sytuację i zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby być jego partnerem również w tej sytuacji. Dzieci oczywiście się martwiły, ale ja tak

Powiedziałam Tamasowi, że będę przy tobie, za tobą i z tobą we wszystkim, i to płynęło prosto z serca.

Dopiero wtedy rozbłysła racjonalna myśl, włączyła się latarka awaryjna: ups, ciekawe, co to będzie oznaczać?

Nie można się na to przygotować, ale poradzimy sobie z tym zadaniem.

Jak przygotowujesz się na okres pełen wyzwań?

Może teraz uda nam się omówić wszystko jeszcze lepiej, głębiej, dokładniej. Humor jest dla nas wielką pomocą, która pomogła nam już w wielu trudnościach. Oczywiście, bez względu na wszystko, będziemy starali się trzymać standardów, które przynależą do jego roli

Postaram się go wspierać najlepiej, jak potrafię.

Wiem, że żony też mają tendencję do wzięcia spraw w swoje ręce i wtedy znajdę coś, co będzie odpowiadać mojej konstytucji i wykształceniu.

Co myślisz?

Wysłuchać, wesprzeć i pomóc osobom, które w jakiś sposób znalazły się w trudnej sytuacji. Robię to dobrze.

Znasz najlepiej Tamása Sulyoka, jaka jest osobowość naszego nowego prezydenta republiki?

Jest niezwykle bezpośredni, bardzo kocha ludzi i życie, ma poczucie humoru, jest dobroduszny, nie przepada za formalnościami, jest wolnym duchem.

Poznali się w młodym wieku i są parą od ukończenia studiów. Co znaczy dla ciebie to małżeństwo?

Bliski sojusz.

Jaki jest sekret stabilnego, silnego sojuszu?

Mamy pewne cechy osobowości, które nam w tym pomogły, wspierały nas z góry i oczywiście w życiu potrzebne jest również szczęście.

Wierzy więc w Boga.

Tak.

W wyniku przemysłu świadomości trend „jest inny” zamiast lojalności rozprzestrzenia się również w obszarze relacji. Jakiej rady udzieliłbyś młodym ludziom, jak być przy sobie na dobre i na złe?

Jak żyć szczęśliwie razem? Człowiek najpierw decyduje o tym w swojej głowie, a potem wszelkimi sposobami stara się to realizować, na przykład będąc tolerancyjnym, wytrwałym,

nie chce zmieniać drugiego, ale sam próbuje rozpocząć zmianę.

Nie chcę nikomu doradzać, ale ważne jest, żebym wiedział, kim jestem. Jeśli spotkają się dwie dojrzałe osobowości, które znają swoje wady, konwulsje, trudności, wartości i zasoby, wówczas szansa, że ​​związek będzie dobrze układał się, jest znacznie większa. Oczywiście będą wzloty i upadki, ale jak mówimy:

gdzie komin nie dymi, nie ma życia; jeśli powierzchnia wody jest płaska, jest zamarznięta. Życie to ciągły ruch i zmiany.

W wyniku swojej pracy zna tajemnice duszy. Czy jesteś przyzwyczajony do wykorzystywania swojej wiedzy w rodzinie?

Próbowałem, próbuję, ale wiadomo, szewc często ma dziury w butach, a lekarz też nie lubi operować własnego dziecka ani żony.

Polityka to trudna dziedzina. Czy uważasz, że kobiecość, subtelne wspierające energie są potrzebne w życiu publicznym?

Obecność kobiet w życiu publicznym i polityce jest na pewno bardzo ważna, ale myślę, że ich rola w rodzinie jest jeszcze ważniejsza i tu pojawia się ogromny kontrast, gdyż wiele młodych matek musi pogodzić się z tym, że muszą tu spełniać jedno i drugie i tam, a to wiąże się z wieloma trudnościami

Moje pokolenie dorastało w systemie Kádára, nie było dla nas zbyt wielu możliwości zrobienia poważnej kariery jako kobiety. Wierzę, że obie płcie mają swoje cnoty i wartości. Osobiście naprawdę tak

Lubię, kiedy mnie puszczają, kiedy pomagają mi założyć płaszcz, kiedy postrzegają mnie jako kobietę.

Wiem, że wiele grup wiekowych naszych dzieci, a nawet młodszych, nie wymaga tego. Żyjemy w czasach wielkich zmian i bardzo trudno jest tu sformułować spryt i jasną mądrość. Zdaniem ekspertów

jest to pierwszy okres, w którym osoby starsze często nie mogą udzielić konkretnych wskazówek i rad swoim dzieciom i wnukom.

Nadal żyjemy według dawnych metod i zasad, genetycznie też do nich należymy, ale dzisiejsza młodzież musi panować w zupełnie innych warunkach.

Lubi, gdy mu się pomaga w zakładaniu płaszcza, świadczy to o konserwatywnym systemie wartości.

Mam za sobą życie przyjazne rodzinie, wspierające relacje, wspólnotę i trzymanie się razem. Pochodzę z tradycyjnego modelu rodziny i obecnie w jego ramach żyjemy.

Oboje wychowali się na wsi, a kariera w stolicy nie przekreśliła prostoty emanującej z ich bytu.

Naszą indywidualność na pewno zachowamy, jeśli była ona serwowana do tej pory, to nie ulegnie też zasadniczym zmianom w nadchodzących latach.

Gdyby zmienił się nasz styl, nie bylibyśmy autentyczni,

ponieważ rozwinęliśmy naszą osobowość dawno temu.

Wygląd znanych osób często kształtują styliści. Czy potrafiłabyś zrezygnować ze swojego indywidualnego stylu i garderoby?

Mam już ustalony styl, z którego nie chcę rezygnować. Nie sądzę, żeby to było wykluczone, ale nie wiem, co mnie dokładnie czeka. Moje pokolenie nigdy nie przywiązywało tak dużej wagi do ubierania się. Pamiętam, że jak byliśmy młodzi, cieszyliśmy się, że mamy lepszą parę dżinsów, a później ubrania nie odgrywały w naszym życiu głównej roli, ale pewne jest, że w tej pozycji, w której

Reprezentuję swój kraj i swój naród, muszę i będę godnie występować.

Czy cieszysz się, że masz doradców, którzy pomogą Ci w tej nowej roli?

Oczywiście, bo to jest praca zespołowa! Do tej pory poznałam wiele atrakcyjnych i pomocnych osób. Będę mógł współpracować ze wszystkimi moimi kolegami w taki sposób, że będziemy przyjaciółmi i wspólnie będziemy rozwiązywać problemy, sytuacje i zadania.

To wysokie stanowisko wiąże się z większym rozgłosem. A media tabloidowe nie są zbyt taktowne.

Może to naiwność, ale staram się o tym nie myśleć. Nasze grono przyjaciół na pewno pozostanie, a my będziemy starali się zachować w miarę możliwości własne nawyki i styl życia.

To dziwna sytuacja, o którą mnie pytają.

Nie jestem ekshibicjonistą.

z drugiej strony zawsze byłem na tym krześle, na którym Wy teraz siedzicie: patrzyłem, współczułem, pytałem, słuchałem. Dla mnie aktorstwo jest wciąż dziwne i niezwykłe.

A jak będą pojawiać się w mediach społecznościowych?

Jeszcze nie wiem, ale decyzja nie należy do mnie. Prawo określa, co musi robić mój mąż, jakie są moje obowiązki, a wokół prezydenta będą kompetentni koledzy. Tak naprawdę nigdy wcześniej nie byłam w mediach społecznościowych.

Jeszcze niedawno przygotowywał się do spokojnej, emerytalnej idylli, teraz jednak z wielką energią podejmuje się nowego zadania. Jaki jest przepis na młodzieńczy wigor?

Może genetyka. Moja mama ma prawie dziewięćdziesiąt dwa lata, ale nie wygląda na osiemdziesiątkę. Wierzę, że dopóki uda mi się zachować otwartość i zainteresowanie, motywacja i witalność będą moje.

Jesteś pierwszą damą Węgier, jak możesz z tym żyć?

Z niecierpliwością, ufnością, czasem z większym lub mniejszym zdziwieniem, nie mam jeszcze na to dokładnej odpowiedzi, bo nie byłam na to specjalnie przygotowana. Teraz muszę się uczyć, akceptować swoją rolę, ale

Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby wstać

aby sprostać pokładanym we mnie oczekiwaniom, a nawet czuć się dobrze w tej sytuacji.

Jaką parę prezydencką będą najbardziej przypominać?

Cóż... myślę głównie o sobie.

Wyróżniony obraz: hirado.hu/Gyula Péter Horváth