Zdaniem László Tőkésa w interesie zarówno Rumunii, jak i Węgier jest powstrzymanie spadku liczby ludności rumuńskiej. Mówił o tym przewodniczący Siedmiogrodzkiej Węgierskiej Rady Narodowej (EMNT) w czwartkowy wieczór na konferencji poświęconej zbliżającemu się rumuńskiemu spisowi powszechnemu i roli samorządów w stosunkach rumuńsko-węgierskich.

W związku z epidemią burmistrzowie m.in. Brasó, Temesvár i Marosvásárhely zabrali głos w kwestiach koegzystencji rumuńsko-węgierskiej na konferencji, która odbyła się online.

W swoim przemówieniu inauguracyjnym László Tőkés przypomniał solidarność rumuńsko-węgierską, jaka rozwinęła się między tymi dwiema społecznościami 32 lata temu, podczas rumuńskiej rewolucji. Uważał, że ten sprzyjający historyczny moment dialogu i porozumienia został zniszczony przez „komunistyczny zamach stanu i restaurację Iliescu”.

Dodał, że fora dialogu rumuńsko-węgierskiego powoli przestały istnieć, „program partii politycznych zorganizowanych w celu grabieży prawie całkowicie pomija kwestię mniejszości”. Zauważył również, że burmistrzowie tacy jak Gheorghe Funar w Cluj czy Dorin Florea w Marosvásárhely wyrządzili wiele szkód pokojowemu współistnieniu. Uważał, że wiele może zależeć od tego, jak gminy tych dużych miast, w których odsetek Węgrów niebezpiecznie się zmniejszył, odnoszą się do pozostałych mniejszości.

Stwierdził: zbliżający się spis ludności nie wróży dobrze ani stronie rumuńskiej, ani węgierskiej. Przytoczył dane Banku Światowego, według których Rumunia straciła w ostatnich trzydziestu latach ponad 4 mln obywateli, a liczba Węgrów w Rumunii może spaść z 1,7 mln do niespełna 1 mln. Zatrzymanie zaćmienia uznał za wspólny interes, ale dodał, że rozwiązanie kryzysu demograficznego ma dla Węgrów znaczenie egzystencjalne.

Allen Coliban, burmistrz Braszowa wybrany z ramienia Stowarzyszenia Ocalić Rumunię (USR), uznał za godne ubolewania, że ​​w ostatnich wyborach przedstawiciele społeczności węgierskiej zostali wyparci z władz miejskich miasta. Zaznaczył, że próbował zaradzić tej sytuacji, zapewniając przedstawicielom społeczności węgierskiej i saksońskiej udział w posiedzeniach samorządowych z prawem do konsultacji. Stwierdził: uważa za przejaw normalności to, że 20 sierpnia podświetlił kolorami czerwonym, białym i zielonym nazwę miasta na wznoszącym się nad miastem wzgórzu Cenk. Uważał, że politycy powinni dawać dobry przykład.

Zoltán Soós, niezależny burmistrz Marosvásárhely, powiedział: odziedziczył wiele sprzecznych tematów po swoim poprzedniku. Uważał za ważne zabezpieczenie praw, których wcześniej odmawiano społeczności węgierskiej, bez reagowania na prowokacje. Uznał za wątpliwe, jak etniczne będzie głosowanie w wyborach samorządowych w Marosvásárhely za trzy lata.

Dominic Fritz, niemiecki burmistrz Timișoary, w swoim przesłaniu wideo mówił o tym, że władze miasta chcą zbudować pomost między różnymi społecznościami narodowymi. Burmistrz, który osiadł w Timișoarze z Niemiec i został wybrany w barwach ZSRR, uznał za ważne, aby te społeczności nie tylko zamanifestowały się we własnej bańce, ale także stały się źródłem kreatywności miasta.

Przemawiając na konferencji, István Csomortányi, przewodniczący Transylwańskiej Węgierskiej Partii Ludowej (EMNP), powiedział: W Rumunii społeczności narodowe czasem dokuczają sobie nawzajem na szczeblu krajowym, czasem lokalnym, zwykle po to, by odwrócić od czegoś uwagę. Uznał za godne ubolewania, że ​​nie tylko politycy rumuńscy zagrali kartą węgierską w Nagyvára, ale także politycy węgierscy zagrali kartą rumuńską.

MTI

Wyróżniony obraz: Siedmiogrodzka Węgierska Rada Narodowa