Skandal w 1. dzielnicy: co dla V. Naszályiego było ważne w kampanii, a nie w władzy. Klejnotem w koronie programu wyborczego Márty Naszályi było uporządkowanie przez nią kwestii wynajmu mieszkań w 1. dzielnicy. Jednak w ciągu krótkich trzech lat od jego wyboru nic z tego nie jest widoczne.

Márta Naszályi chciała za wszelką cenę, zgodnie ze swoimi obietnicami, uregulować sytuację wynajmu mieszkań w Dzielnicy Zamkowej. W kilku wywiadach mówił o niezrównoważonych warunkach, że dzielnica ma się źle, ale jako burmistrz zrobi porządek. Pod koniec ubiegłego roku Sejm znowelizował ustawę o mieszkalnictwie, dzięki czemu uprawnieni do zakupu mieszkań uzyskali lokatorzy gminy powiatowej I od ponad pięciu lat. Starosta nie był, delikatnie mówiąc, zwolennikiem nowelizacji, a postawa gminy niepokoi mieszkańców nie jako pierwszych.

W każdym razie prawo stanowi: po złożeniu wniosku o zakup gmina musi złożyć ofertę w określonym terminie.

Są tacy, którzy zgłosili się zaraz po nowelizacji ustawy, ale do dziś nie otrzymali oferty, a termin już minął.

„Pani Burmistrz zawsze wszystko obiecuje, tylko czyny potwierdzające intencję zostają w tyle. W najgorszym przypadku robi coś przeciwnego” – powiedział Mandinerowi László Böröcz, poseł i przewodniczący Budavári Fidesz.

Polityk partii rządzącej zaznaczyła, że ​​w przypadku najemców już raz tak się stało, bo Márta V. Naszályi obiecała w kampanii 2019 r., że lokatorzy będą mogli kupować mieszkania, a po jej wyborze okazało się, że chce podnosić czynsze zamiast je sprzedawać. Według jego słów ocena mieszkań i zakończenie niezbędnych prac administracyjnych postępują najwyraźniej w żółwim tempie.

„Mogą być tego dwie przyczyny: z jednej strony brak realnych intencji oraz fakt, że funkcjonowanie gminy Budavári boryka się z poważnymi problemami z powodu ciągłych wewnętrznych sporów partii lewicowych” – ocenił. powiedział, po czym kontynuował:

wynika to również z faktu ciągłych zwolnień na kluczowych stanowiskach.

Zdaniem László Böröcza wiele mówi fakt, że zwykle nie byli odsyłani, ale powstawali dobrowolnie, prawdopodobnie z powodu niekompetencji i agresywnego stylu zarządzania władz miasta, a lider kultury niedawno podał się do dymisji – publicznie – właśnie z tego powodu.

Mandiner nie dotarł jeszcze do władz.

Źródło i pełny artykuł: mandiner.hu

Wyróżniony obraz: MTI