Tydzień temu! Tak, ty, ten, który w końcu sprzedałeś swoją szkatułkę z biżuterią w Józsefváros na czwartym piętrze, aby uciec od brudu i smrodu stolicy i przenieść się do swojego wymarzonego bielonego domu z antracytowym dachem, pośród ćwierkającej zieleni! Dam Ci kilka rad, abyś lepiej wpasował się w społeczność wiejską.

Jeszcze przed wyprowadzką koniecznie poproś generalistę o wyczyszczenie całej działki. Stuletnie orzechy włoskie, obfite wiśnie, wspaniałe krzewy róż, sosny – zgińcie! Jeśli nadal masz coś, co przypomina ci coś żywego, wytnij to, wykorzenij, odchwaszcz.

Utwardzanie uwolnionego obszaru.

Czego nie można wybrukować, zalej betonem.

Jeśli zostało jeszcze trochę trawy, posyp ją białym żwirem. Nie martw się wcale, że w przyszłym roku chwasty zaroją podwórko jak przedszkole w Czarnobylu.

Gustownie wypełnij front domu kulekavičkami. Pomiędzy nimi umieść stwardniałe sadzonki tui, ponieważ potrzebujesz zieleni. Na pewno będą się dobrze czuć wśród kamieni przy dziewięćdziesięciu stopniach. Jeśli kamienie spadną na drogę, nie należy ich przypadkowo odgarniać.

Na pozostałych 30 metrach kwadratowych trawnika kup kosiarkę zautomatyzowaną o wartości pół miliona i zainstaluj automatyczny system nawadniania.

W następnym roku zorientujesz się, że to wciąż dużo pracy, i zastąpisz ją sztuczną trawą.

Jeśli nie zachowałeś wystarczającej ostrożności i przypadkiem przed Twoim domem zostało pozostawione drzewo owocowe, pozwól, aby jego owoc zgnił na ziemi. Więc spierdalaj.

Poproś notariusza o zabezpieczenie mienia, bo liść z drzewa sąsiada spadnie na Twój starannie przystrzyżony trawnik.

Narzekaj, że jest cholernie gorąco.

Zainstaluj półtora miliona systemów cieni i podlewaj kostkę brukową co najmniej trzy razy dziennie.

Dołącz do lokalnej grupy na Facebooku i zapytaj, gdzie znajduje się najbliższy sklep NorbiUpdate. Utkniesz, gdy mówią 30 km.

W oburzonych postach narzekaj, że w weekend trawa jest koszona i młotkowana, rano pieje kogut, wieczorem pies szczeka, obok domu przejeżdża traktor, piła tarczowa jęczy, flex płacze, Family Frost bawi się, gra gaz, przychodzi kupujący pióro.

Dowiedz się, jak najskuteczniej odpędzić ptaki z Twojej posesji, bo przez ich pianie nie możesz spać.

Denerwuj się, że w Twoim mieście nie ma jogi, pilatesu ani spinningu.

Wszędzie dojedziesz samochodem, nawet jeśli znalezienie miejsca parkingowego zajmie więcej czasu niż sama podróż.

Narzekaj, dlaczego jest tak dużo komarów, robaków, owadów i wszelkiego rodzaju wielonożnych istot. Wyeliminuj je wszystkie.

Kup najdelikatniejszego, pracowitego psa pracującego, najlepiej Wyżeł węgierski krótkowłosy, Doberman lub Border Collie, a może histerycznego dalmatyńczyka. Znudzi się po miesiącu i nigdy więcej nie zabieraj go na spacery ani do szkoły dla psów. Jeśli sąsiedzi narzekają, że ciągle szczeka i marudzi, powiedz im, że oni też.

Wyjdź z lokalnego Coopa, wzdychając, sapiąc i wydymając policzki tak spektakularnie, że w tym cholernym mieście nie można nawet dostać takich podstawowych artykułów, jak orkisz orkiszowy, puree z tofu i olej z nasion awokado z pierwszego tłoczenia.

Zbierz petycję, aby natychmiast uprzątnąć pobliskie boisko, bo nawet w nocy jest tam głośno, a reflektory świecą prosto przez Twoje okno.

Napisz post oburzony, że małego Chryzostoma nie można nawet zapisać na nędzny trening na ławce w tej obskurnej osadzie.

W drodze do pracy (z powrotem do Pesztu) stoję w korku, napisz, że naprawdę każdemu przyda się transport publiczny, bo nie możesz się poruszać.

Napisz list do dyrektora szkoły, w którym napiszesz, że to całkowicie oburzające, że w szkole nie ma nauczyciela języka nepalskiego, który jest natywnym językiem, mimo że mały Chryzostom spędzi lato w buddyjskim klasztorze w poszukiwaniu spokoju ducha.

Każdej wiosny i jesieni zapytaj lokalną grupę, co to za nieprzyjemny zapach obornika.

Denerwuj się, że zimą jest dym.

Codziennie stój przed szkołą na motocyklu jadącym przez dwadzieścia minut i czekaj na małego Chryzostoma.

Latem grilluj na węglu drzewnym, ale nie rozpalaj go przypadkowo, zalej trzema butelkami płynu do zapalniczki i pozwól, aby przez całą noc puszczał dym.

Narzekaj, że nie ma programu.

Jeśli istnieje program, złóż skargę na hałas, oznacz nakaz wyciszenia, zleć wykonanie pomiaru hałasu.

Jeśli zdarzy ci się wziąć udział w programie, następnego dnia napisz długi post na temat organizacji, głównego gościa, jedzenia i podkreśl jak najbardziej, że całość była ogólnie poniżej twojego poziomu.

Nie parkuj przypadkiem na podwórkowym parkingu, przepraszam, w swoim garażu zaparkuj spokojnie na skraju i tak już wąskiej drogi. Staraj się parkować kolejno po prawej i lewej stronie drogi z podobnie myślącymi sąsiadami, aby móc jechać jedynie slalomem przez całą ulicę. Ale dobrze jest też zaparkować po obu stronach, tak aby nie było między wami wolnej przestrzeni.

Jeśli zdarzy się, że będzie chodnik, tym lepiej. Zaparkuj tam.

W weekend przebierz się, wskocz do samochodu i jedź do lasu! Nie zatrzymuj się przypadkowo na zabudowanym parkingu, idź do lasu aż

  1. a) samochód nie utknął
  2. b) ścieżka jest wystarczająco szeroka
  3. c) leśniczy nie staje Ci na drodze

Następnie zaparkuj na krzaku głogu lub na polu gry i możesz rozpocząć wycieczkę. Po pięciu minutach będziesz zmęczony tym wszystkim, ale mimo to zrób kilka uśmiechniętych selfie na Facebooku. #természetlágyölén #daleko od miasta #wycieczka 25 km #obserwacja ptaków

Kup trzy sadzonki pomidorów i posadź je. Do garnka.

Złóż petycję o zamknięcie działającego tam od sześćdziesięciu lat placu zabaw, bo piłka głośno się odbija.

Jesienią zawiąż na głowie szalik w kratkę, załóż fartuch, odklej etykietę ze sklepowego dżemu, dodaj trzy kupione w sklepie pomidory i zrób kilka fajnych selfie. Możesz także wejść na Insta. #vidékilife #rolnik #pestennincsilyen #bestbahazai

Aby się potwierdzić, załóż kanał TikTok, na którym przekonasz nieszczęsnych mieszkańców miasta, którzy nadal przebywają w Peszcie, że życie na wsi jest cudowne i że nigdy więcej nie będziesz mógł żyć w betonowej dżungli.

Zasypiaj w nocy łkając w poduszkę, przeklinając dzień, w którym przeprowadziłeś się tutaj dziesięć kilometrów za plecami Boga (polną drogą), życzę całemu światu farmerów prole i wielu palantom w gumowych butach do piekła.

Marzysz o niekończących się rzędach sklepów, klimatyzowanym powietrzu w centrum handlowym, dyniowym latte Starbucks, zapachu gyros zmieszanego z zapachem moczu w metrze i kojącym szumie autobusu siedemdziesiąt cztery.

Facebook/Firestarter18

Źródło wyróżnionego obrazu: esteticaarch.hu