We wspólnym programie informacyjnym Tamása M1 i hirado.hu, 48 min - Prowadzący: W czwartkowej wieczornej audycji programu Tamás Lánczi. Jednym z głównych tematów rozmowy była ocena polityki sankcyjnej Unii Europejskiej. Demokrata przygotowała podsumowanie tego, co zostało powiedziane w programie.

Tamás Lánczi przypomniał, że przed Bożym Narodzeniem Komisja Europejska opublikowała „raport o zwycięstwie” w sprawie środków karnych wprowadzonych wobec Rosji, a potem na początku nowego roku Guy Verhofstadt napisał już na Twitterze, że żaden z dziewięciu pakietów sankcyjnych pracowali. Tamás Lánczi podkreślił, że Verhofstadt doszedł jednak do wniosku, że niepowodzenie polityki sankcji można zmienić za pomocą wszechogarniających restrykcji.

Zoltán Kiszelly przypomniał, że według tabeli opublikowanej przez belgijskiego polityka zdecydowana większość krajów UE w 2022 r. handlowała z Rosją więcej niż rok wcześniej. Zdaniem politologa nie należy też zapominać, że większe państwa azjatyckie przekazują w Europie tanio kupowane rosyjskie nośniki energii.

András Schiffer stwierdził, że niestety państwa zachodnie nie stosują sankcji w celu wymuszenia negocjacji pokojowych. Jego zdaniem za decyzjami związku stoją interesy dużych firm. Jak powiedział, przemysł zbrojeniowy, "w tym amerykański przemysł zbrojeniowy, najbardziej korzysta" z obecnej sytuacji. Zdaniem Schiffera dodatkowo firmy zainteresowane transportem LNG (gazu skroplonego) mogą też wpływać na unijne instytucje.

András Hont widzi konflikt rosyjsko-ukraiński na pograniczu zinstytucjonalizowanego Zachodu. Według niego w świecie zachodnim dominują dwie narracje: dzielić świat na moralny i niemoralny, az drugiej strony gwarantować bezpieczeństwo bez „brudzenia sobie rąk”. Dziennikarz stwierdził, że polityka sankcji jest zmorą Unii Europejskiej, a więc można przynajmniej powiedzieć, że Unia „przynajmniej coś robi”.

Gábor przyznaje – odwołując się do stanowiska Verhofstadta, że ​​nieskuteczność sankcji można naprawić jedynie kolejnymi sankcjami – że brukselscy politycy „nie wyciągają logicznego wniosku” z faktów.

cywilne.info:

Nic nowego. Od wielu lat przywódcy Unii Europejskiej – i oczywiście lewicowo-liberalni politycy – bez mrugnięcia okiem głoszą nieprawdę na każdy temat. Zaprzeczają, że nielegalna migracja nie jest przede wszystkim błogosławieństwem, ale przekleństwem i zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Jak to możliwe, skoro według europejskich elit to nie to, ale świetlana droga ku przyszłości. Zaprzeczają faktom biologicznym, ponieważ wierzą, że istnieją tysiące płci i że mężczyźni mogą rodzić. Co jest prawdą, zwłaszcza jeśli rodzicem jest mężczyzna. Przeklinają Węgry jako dyktaturę, ale nie mają pomysłu, by o cokolwiek zapytać obywateli. Jesteśmy pociągani do odpowiedzialności za egzekwowanie wolności prasy, ale w ich krajach praca dziennikarza, który nie chce paplać tego samego, co Ballibowie chcą usłyszeć i przeczytać, jest zagrożona. Czy nie kłamali, że naszym problemem nie jest odrzucenie nielegalnej migracji i ustawa o ochronie dzieci? Teraz to przyznają, ale tak, to jest problem, dostajemy środki z UE tylko wtedy, gdy to zmienimy. Mamy systemową korupcję, ale w Unii jej nie ma. Indywidualne przypadki co najwyżej kilkuset polityków.

Co nowego w tym, że polityka sankcji, która jest ewidentnie nieskuteczna, a ponadto szkodliwa dla Europy, została uznana za sukces? Dlaczego nie zaprzeczyć bez mrugnięcia okiem, że sankcje zostały pierwotnie nałożone w celu wymuszenia zakończenia wojny?

Można powiedzieć, że prędzej czy później wszystkie kłamstwa zostaną ujawnione, ale dlaczego? W końcu ta „mała rzecz” nie interesuje kłamców. Bezwstydnie też kłamią.

Oczywiście mają rację, że sankcje działają świetnie. Tymi też wspaniale zniszczą - cóż, nie Rosję, ale Europę. Jest to również rodzaj operacji, nie kontrowersyjnej. Wisienką na torcie jest to, że jeśli poprzednie sankcje się nie powiodą, nie trzeba ich zmieniać, tylko wprowadzić jeszcze kilka sankcji.

Niech Stara Dama, Europa, padnie jeszcze szybciej. Ponieważ ta Unia jest jak ten konkretny koń. Która nie jest ślepa, ale odważna, dlatego pod ścianę idzie.

źródło: demokrata

(Obraz nagłówka: zrzut ekranu )