Były prezydent János Áder omawiał kopalne i odnawialne źródła energii z ekspertem ds. energii jądrowej Zsoltem Hárfásem w podcaście Blue Planet wyemitowanym w poniedziałek.

János Áder przypomniał mi: w audycji dwa tygodnie temu mówili o dostawach energii, że bezpieczeństwo dostaw nie może opierać się tylko na odnawialnych źródłach energii, potrzebne są elektrownie bazowe, a elektrownie jądrowe są niezbędne do osiągnięcia celów klimatycznych. W bieżącej audycji problem zaopatrzenia w energię rozpatrywany jest z punktu widzenia energii kopalnej i odnawialnej.

János Áder powiedział w programie, że rok temu, 24 czerwca, na Węgrzech zmierzono szczytowe obciążenie systemu w tym okresie, wtedy zużycie wyniosło 6940 megawatów. 37 procent pochodziło z importu, ponad 40 procent pochodziło z elektrowni jądrowej Paks, 25 procent z elektrowni gazowych, a ponad 10 procent z elektrociepłowni Mátra. Tego dnia do konsumentów dotarło 59 megawatów z elektrowni wiatrowej o mocy 320 megawatów i 158 megawatów z elektrowni słonecznej o mocy 1600 megawatów, więc tylko 11 procent zainstalowanej mocy elektrowni wiatrowych i słonecznych było dostępne tego dnia, wyjaśnił János Áder. Podkreślił: to też pokazuje, że nawet jeśli na próżno zwiększamy moc elektrowni OZE, to możemy uzyskać tylko ułamek mocy zainstalowanej, i to z dużymi wahaniami, co oznacza, że ​​elektrownie podstawowe są potrzebne do zagwarantowania bezpieczeństwa dostaw. .

Zsolt Hárfás dodał: kolejny historyczny szczyt miał miejsce 25 stycznia tego roku, zużycie wyniosło 7400 megawatów, z czego 2800 megawatów pochodziło z importu, co według eksperta stanowi poważny problem bezpieczeństwa dostaw i bezpieczeństwa narodowego.

W momencie szczytu obciążenia nowego systemu - o godzinie 17:15 - elektrownie fotowoltaiczne wytwarzały zero megawatów, a z elektrowni wiatrowej o mocy 325 megawatów powstało mniej niż 100 megawatów, co zdaniem eksperta oznacza bezpieczeństwo nie można zagwarantować dostaw z elektrowni fotowoltaicznych i wiatrowych, ze względu na ich uzależnienie od pogody potrzebne są rezerwy mocy - wskazał.

Powiedział też, że kiedy OZE dużo produkują, ale obciążenie systemu jest niskie, elektrownia jądrowa Paks jest coraz częściej „proszona” o zmniejszenie produkcji, ale „nie jest to łatwe zadanie” dla elektrowni jądrowej.

W związku z tym János Áder mówił o potrzebie elektrowni gazowych ze względu na wahania produkcji i zużycia, w których znacznie łatwiej i przy mniejszym ryzyku można zwiększać lub zmniejszać produkcję, a co za tym idzie ilość energii elektrycznej wytwarzanej przez słońce i wiatr elektrownie mogą być trzymane w sieci. Zsolt Hárfás zauważył: aby zintegrować nowe elektrownie słoneczne z siecią, konieczny jest również rozwój sieci na dużą skalę.

János Áder przedstawił przykład Niemiec, które zdecydowały się zamknąć swoje elektrownie jądrowe, ale w konsekwencji tej decyzji spadło bezpieczeństwo dostaw, ale wzrosła moc, a tym samym emisyjność elektrowni węglowych, co utrudnia realizację celów klimatycznych .

Zsolt Hárfás mówił również o tym, że emisja dwutlenku węgla z elektrowni węglowej w całym cyklu życia elektrowni wynosi 820 gramów na kilowatogodzinę, dla elektrowni gazowej 490 gramów,

innymi słowy, z punktu widzenia ochrony klimatu elektrownia gazowa jest korzystniejsza niż elektrownia węglowa. Uważał, że obok zależnych od pogody odnawialnych źródeł energii najlepszą „zdolnością regulacyjną” jest elektrownia gazowa.

János Áder zwrócił uwagę, że nie ma znaczenia, czy jest to amerykański gaz łupkowy, czy gaz ze złóż rosyjskich, kazachskich czy nigeryjskich.

Tak, jak powiedział

wydobycie gazu łupkowego jest droższe, wiąże się z większą emisją metanu i nieznany jest wpływ stosowanych przy wydobyciu chemikaliów, czyli ogólnie jest mniej korzystny z punktu widzenia klimatu. W związku z tym Zsolt Hárfás zauważył, że transport amerykańskiego gazu łupkowego do Europy ma ślad węglowy trzy do pięciu razy większy niż rosyjskiego gazu docierającego rurociągiem.

János Áder wyjaśnił, co zostało powiedziane na walnym zgromadzeniu American LNG Association, zgodnie z którym eksport amerykańskiego gazu łupkowego jest już zablokowany, budowa nowych mocy potrwa od sześciu do ośmiu lat, a nawet wtedy nie będą one w stanie zastąpić całej ilości rosyjskiego gazu kupowanego przez Europę, tylko jedną trzecią.

Na pytanie Jánosa Ádera, czy przygotowano opracowanie na temat tego, czy Europa może odzwyczaić się od rosyjskiego gazu, a jeśli tak, to jak długo i za jaką cenę, Zsolt Hárfás odpowiedział, że takie badanie nie zostało przygotowane.

Źródło: naród węgierski

Wyróżniony obraz: MTI